Witam Was moje kochane po dosyć długiej przerwie. Remont zakończony, w domku teraz tak pachnąco i świeżo, że w końcu miło wracać ;))
Jako, że długo nic tu nie zamieszczałam, postaram się to wszystko nadrobić;)
Tymczasem dzisiaj śpieszę do Was z recenzją peelingu z Joanny, zakupionego parę postów niżej w Naturze;)
Joanna Gruboziarnisty peeling Hawajski Ananas
Tak jak pisałam wcześniej z peelingów z Joanny miałam do czynienia tylko z tym małym, truskawkowym, który zniewalał mnie swoim zapachem i dobrą ścieralnością, jednak ta mała buteleczka starczała mi maksymalnie na dwa użycia. Kiedy zobaczyłam ten peeling, w opakowaniu 2 razy większym od ukochanego truskawkowego, wiedziałam, że będzie mój;)
Był przede mną nie lada problem związany z wyborem zapachu: miałam do wyboru ananas, mandarynkę i malinę. Skusiłam się na ananas, bo w tym zapachu nic akurat w łazience nie mam ;)
Tak więc po kolei:
Pojemność: 200ml
Cena: około 10 zł.
Peeling zamknięty jest w przyjemnym dla oka opakowaniu, z którego z łatwością wyciśniemy kosmetyk.
Po nałożeniu na skórę produkt ładnie się pieni, a w łazience unosi się słodki, egzotyczny zapach ananasa utrzymujący się długo w łazience jak i na skórze;)
Drobinki peelingujące, może do największych nie należą, ale ładnie ścierają skórę, pozostawiają ją gładką i miłą w dotyku. Ogólnie rzecz biorąc jestem nim miło zaskoczona i gdy się skończy na pewno będę do niego wracać, choć nie ukrywam że bardzo ciekawią mnie też inne zapachy ;)
Z czystym sercem mogę go Wam polecić ;)
Ja używałam z tej serii peelingu o zapachu mandarynki i mogę go szczerze polecić! a dokładniej jego zapach :)
OdpowiedzUsuńMarzę o malinowym peelingu :)
OdpowiedzUsuń