Witam Was serdecznie!
Jako, że powoli wracam do świata żywych dzięki antybiotykom, śpieszę do Was z kolejną recenzją:)
Tym razem będzie to kosmetyk, teoretycznie przeznaczony nie dla mojego przedziału wiekowego, jednakże tyle się nasłuchałam i naczytałam o jego dobroczynnym działaniu, że przecież musiałam spróbować;)
Pewnie większość z Was miała już z nim do czynienia, albo chociaż spotkałyście się z nim na półkach w Rossmanie, ale jeśli nie, to go Wam przedstawię:
Pewnie wiecie jak to jest, gdy jest się chorym. Gorączka dokładnie dba o to by usta były spieczone i popękane, a katar zapewnia nam przez dłuższy czas schodzenie skóry z nosa i ogólne zaczerwienienie jak u Rudolfa ;) Niestety już na początku choroby taki obrazek ujrzałam w lustrze i od razu na myśl wpadł mi ten krem.
W jego składzie możemy znaleźć mnóstwo składników, mających dobroczynny wpływ na kondycję naszej skóry, między innymi łagodzący rumianek i pantenol, wosk pszczeli i witaminę E. W jego składzie nie znajdziemy parabenów i środków barwiących.
Producent obiecuje że krem ma pielęgnować delikatną i wrażliwą skórę maluszka i chronić przed utratą wilgoci.
A jak wygląda w praktyce przy zastosowaniu na skórę dorosłego?
Po zastosowaniu od razu poczułam ulgę. Po dosłownie 2 zastosowaniach na twarzy zauważyłam poprawę, nos nie był już czerwony, a usta zaczęły się regenerować. Jednak, jako, że moja skóra na twarzy z natury jest tłusta, musiałam powrócić do dawnej pielęgnacji.
Teraz ten krem stosuję jako krem do rąk, na noc. Dłonie są po nim miękkie w dotyku i dobrze nawilżone.
Kosmetyk ten zostaje w gronie moich ulubionych produktów i póki co, długo w nim będzie gościć.
Pewnie się skuszę, skoro tak zachwalasz :)
OdpowiedzUsuńMiałam ten krem i właśnie planuję do niego wrócić :)
OdpowiedzUsuńObserwuję i zapraszam do siebie ;)